Powrót do spisu treści
Michael Löwy
Pamięci Daniela Singera
Daniel Singer, europejski korespondent Nation, zmarł 2 grudnia 2000 r. w wieku
74 lat. Historia jego rodziny jest przejmującą syntezą kondycji żydowskiej w
połowie XX w.
Urodził się 26 września 1926 r. w Warszawie; był synem
znanego dziennikarza Bernarda Singera pisującego pod pseudonimem
Regnis. Przebywał z matką i siostrą we Francji, gdy wybuchła
II wojna światowa. Rodzina, uciekając przed armią niemiecką,
szukała schronienia w Marsylii, gdzie w 1942 r. przyszła
po nią policja francuska. Młodemu Danielowi udało się
zbiec do Szwajcarii; później dołączyła doń rodzina, której
dopomógł ruch oporu. Natomiast ojciec, który został w
Polsce, w chwili najazdu Trzeciej Rzeszy na ten kraj uciekł
do Rygi. Tam w 1940 r. aresztowali go Sowieci i wysłali
do obozu w Workucie. Z obozu zwolniono go w 1941 r., po
wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej. Wyjechał do Londynu.
Jako syn „zeka” (więźnia Gułagu) Daniel nigdy
nie miał złudzeń co do natury reżimu stalinowskiego. Po
studiach w Genewie przyjechał do ojca i w 1948 r. zastąpił
Izaaka Deutschera, bliskiego przyjaciela rodziny, w redakcji
londyńskiego Economist, w którym pisał o Rosji, Polsce
i Francji. W maju 1956 r. ożenił się z francuską ekonomistką
Jeanne Kerel, badaczką we francuskim Narodowym Ośrodku
Badań Naukowych (CNRS, odpowiedniku akademii nauk) i w
1958 r. osiadł we Francji jako francuski korespondent
Economist. Po napisaniu książki o Maju 68 zrezygnował
jednak z pracy w tym piśmie. W 1981 r. został europejskim
korespondentem wielkiej gazety lewicy amerykańskiej -
Nation.
Faktycznie był jednak czymś więcej niż dziennikarzem:
zarazem historykiem, pisarzem, eseistą politycznym, a
wszystkie jego pisma odznaczały się werwą, zjadliwością
i ostrą ironią. W przeciwieństwie do wielu innych, którzy
szli z prądem, zmieniali poglądy w zależności od tego,
w którą stronę wiał wiatr, i przystosowywali się do ducha
czasów, przez całe życie pozostał wierny marzeniu o socjalizmie
- wierny demokratycznemu, rewolucyjnemu i internacjonalistycznemu
ideałowi nowego świata oraz marksizmowi krytycznemu, ucieleśnionemu
przez polską Żydówkę, która też nie miała ojczyzny i nie
uznawała granic, a którą uwielbiał - Różę Luksemburg.
W 1970 r. opublikował pierwszą książkę - Prelude to Revolution:
France in May 1968. W Washington Post napisano, że „udało
mu się przekazać niezwykły entuzjazm dusz wyzwolonych
w owych gorączkowych dniach”. Czołowy brytyjski dziennikarz
lewicowy Michael Foot porównał tę książkę z płomiennymi
polemikami Marksa na temat wydarzeń we Francji w 1848-1851
r. Jedną z jego rzadkich publikacji po francusku był esej
o Sołżenicynie, który ukazał się 1976 r. w Revue d'Esthetique
- obrona świadka zbrodni stalinowskich, ale potępienie
wstecznego proroka. Singer zamieścił go w The Road to
Gdańsk: Poland and USSR, która ukazała się w 1981 r. i
była głównie poświęcona narastaniu opozycji robotniczej
w Polsce. Ze swojej inspirowanej luksemburgizmem perspektywy
socjalistycznej - z pozycji antystalinowskiej, ale również
wrogiej socjaldemokracji - sporządził w 1988 r. bezkompromisowy
bilans „lat mitterrandowskich” - Is Socialism
Doomed? The Meaning of Mitterrand.
Ostatnią książkę, opublikowaną w 1999 r. - Whose Millennium?
Theirs or Ours? - napisał reagując na defetystyczne przekonanie,
że „nie ma żadnej alternatywy” - chodzi o osławioną
formułę TINA, ogłoszoną przez Margaret Thatcher. Jest
to jednocześnie krytyczny bilans dziedzictwa socjalizmu
i dyskusja o możliwościach budowy internacjonalistycznego,
egalitarnego i prawdziwie demokratycznego społeczeństwa.
Jako fundamentalny przyczynek do debaty o przyszłości
socjalizmu spotkała się z gorącym przyjęciem m.in. ze
strony Noama Chomsky'ego, Cornela Westa i Barbary Ehrenreich.
Zdaniem Eduarda Galeano, „książka ta pomaga nam uwierzyć,
że dzień jutrzejszy to nie synonim dzisiejszego”.
Gore Vidal nie skąpił Singerowi pochwał za „balzakowskie
oko do szczegółów” i czar jego prozy.
Przyjaciele Singera postanowili ufundować Nagrodę Milenijną
im. Daniela Singera, która ma być przyznawana corocznie
za napisany w takim duchu esej.
Daniela Singera pochowano podczas skromnej i wzruszającej
uroczystości na paryskim cmentarzu na Montparnassie, nie
opodal grobu Jean-Paul Sartre'a; nad grobem przemawiali
niektórzy spośród jego przyjaciół - K.S. Karol i Rossana
Rossanda przypomnieli udział Singera w tworzeniu lewicowej
gazety włoskiej Il Manifesto, István Mészáros mówił o
jego walce o socjalizm, a Pierre Vidal-Naquet - o niezgodzie
na „judaizm w jednym kraju”. Hołd jego pamięci
złożyli również Samir Amin, Daniel Bensaid, Olivier Revault
d'Allones, Suzanne de Brunhoff i Eleni Varikas. Odczytano
kondolencje od Tariqa Alego, George'a Steinera i Fausta
Bertinottiego.
Autor tego wspomnienia poznał Daniela Singera w 1976
r. i przez ćwierć wieku korzystał z gorącej przyjaźni
i niezwykłej szlachetności człowieka, który przez całe
życie walczył z kapitalizmem swoją bronią - piórem - i
swoją amunicją - humorem, jasnością umysłu i inteligencją.
tłumaczył Zbigniew Marcin Kowalewski
Powrót do początku strony